PARP | Wspieramy e-Biznes | Portal Innowacji | Akademia PARP | KSU | EEN | Promocja Postaw Proinnowacyjnych | Inwestycja w kadry | Pozostałe portale
45 na plus
Inwestycja w kadry 3
Szkolenia środowisko
CIP
Firmy rodzinne
Powiązania kooperacyjne
Telepraca
BKL
Zamówienia publiczne
Planowanie strategiczne
E-punkt
Instrument Szybkiego Reagowania
Aktywny emeryt
Partnerstwo Publiczno-Prywatne
drukuj

Fenomen polskiego pawilonu

Chińskie media entuzjastycznie oceniają Pawilon Polski na EXPO. - Organizatorzy nie znają poczucia zmęczenia – pisze Kong Lingjun w dzienniku ChAL-W.

Opisując polski pawilon na wystawie EXPO, chińskie media zgodnie twierdzą, że „jest on pełen atrakcji”. Zwrot ten nie oznacza jedynie, że organizatorzy przewidzieli wiele punktów w kalendarzu wydarzeń, ale jest również wyrazem uznania dla ich jakości. Wyrażenie „pełen atrakcji” w odniesieniu do pawilonu polskiego stało się już swoistym słowem kluczem, które można uznać za trafny opis ponad dwustu pawilonów na całym EXPO. Od momentu otwarcia wystawy trzy miesiące temu wiele narodowych pawilonów cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem; każdego dnia przyczyniają się one do spotęgowania wrażenia, jakie EXPO wywiera na całym świecie.

Skąd bierze się entuzjazm wystawców w stosunku do EXPO? Czym tak naprawdę jest dla nich wystawa w Szanghaju? Odwiedziłem niedawno Polskę i postaram się wyjaśnić tę zagadkę na przykładzie „fenomenu polskiego pawilonu”.

Przenieśli konsulat na wystawę

Od początku wystawy twórcy wielu pawilonów wkładali całe serce w organizację przeróżnych wydarzeń. W jednym miejscu Włosi zorganizowali pokaźną wystawę poświęconą Piemontowi, gdzie indziej Rosjanie urządzili spotkanie rosyjskich i chińskich dzieci… „Ludowe stosunki społeczne”, „Jakość życia niepełnosprawnych”, „Przestrzeń rozwoju dla dzieci z miast” i podobne tematy otworzyły nowe kanały dyskusji i wymiany kulturowej w ramach EXPO. Wygląda na to, że organizatorzy nie znają pojęcia zmęczenia. Prezenterzy w sali „Źródło mocy” w niemieckim pawilonie – Yansi i Yanyan – zmieniają się co trzy godziny i ze wszystkich sił zagrzewają zgromadzoną publiczność do żywiołowego wiwatowania. Pracownicy pawilonu tajskiego witają każdego gościa promiennym uśmiechem i słodkim „dzień dobry” w rodzimym języku. Sprzed pawilonu kolumbijskiego słychać, pomimo upałów, radosne nawoływanie: „Przechodźcie, przechodźcie, ale nie zmarnujcie okazji”…

Spośród wszystkich pawilonów najczęściej dane mi było odwiedzać polski, dlatego też jego pracownicy są szczególnie bliscy mojemu sercu. W mojej skrzynce pocztowej nagromadziła się już znaczna liczba wiadomości od polskich organizatorów. Regularnie odbierałem też telefony od Anny, rzeczniczki polskiego pawilonu, która niezbyt płynną chińszczyzną zapraszała: „Musisz koniecznie przyjść na jutrzejszą imprezę”.

Dzięki temu miałem okazję osobiście poznać wielu polskich artystów: grupę muzyków grających Chopina w aranżacji rockowej, znaną polską skrzypaczkę Agatę, obdarzonych gracją tancerzy z zespołu Śląsk, zakochaną w kulturze chińskiej rzeźbiarkę Dorotę czy zespół tańca ulicznego „Bączek” i jego liderkę Madonnę. Z wielką przyjemnością uczestniczyłem w degustacji polskich specjałów, podczas której pięciu kucharzy dawało z siebie wszystko, a zgromadzeni chińscy goście, pomimo bariery językowej, cierpliwie czekali, aż pokrojone zostaną wędzone mięsa i kiełbasy. W ciasnej sali projekcyjnej polskiego pawilonu zasiadałem podczas różnorakich sympozjów, m.in. dotyczących polskiego przemysłu stoczniowego, frachtu morskiego, rozwoju budownictwa czy sektora ubezpieczeniowego. Podczas spotkań przedstawiciele tych branż z Polski i Chin oraz reprezentanci biur promocji z dziewięciu regionów i miast mogli bezpośrednio wymieniać się wiedzą i doświadczeniem. Oprócz tego Polacy zorganizowali wraz z dziewięcioma krajami Europy Środkowo-Wschodniej, m.in. Litwą i Węgrami, spotkanie mające na celu promocję inwestycji w regionie. Na to wydarzenie do pawilonu polskiego przybyło kilkunastu urzędników szczebla ministerialnego oraz kilkadziesiąt grup przedstawicieli sektora handlowego, a ogólna liczba gości przekroczyła siedemset osób.

Wygląda na to, że organizatorzy pawilonu polskiego dobrze rozumieją, jakie jest znaczenie EXPO dla promocji inwestycji. Pamiętam wywiad, który przeprowadziłem w pierwszych dniach wystawy z głównym przedstawicielem pawilonu pewnego afrykańskiego państwa. Zapytał mnie wyraźnie podenerwowany: „W jaki sposób powinniśmy dać się poznać Chińczykom, żeby przyjeżdżali do nas inwestować?”. W tej kwestii Polacy zdają się mieć dobrą strategię.

Zadałem kiedyś konsulowi Andrzejowi Pieczonce z Konsulatu Generalnego RP w Szanghaju następujące pytanie: „Dlaczego nie zorganizujecie tego typu spotkania w konsulacie albo w sali konferencyjnej jakiegoś hotelu?”.

Odpowiedzialny za promocję inwestycji konsul odpowiedział z uśmiechem: „Przenieśliśmy konsulat na EXPO”.

Generalna mobilizacja

„Dalej, na EXPO w Szanghaju”

Pewnego razu podczas rozmowy Anna przyznała się, że jako rzecznik polskiego pawilonu nie miała jeszcze ani jednego dnia odpoczynku. Codziennie wcześnie rano wyrusza z mieszkania przy parku Zhongshan i jedzie do pawilonu, aby planować i doglądać realizacji różnorakich wydarzeń. Powiedziałem kiedyś żartem: „Jesteś chyba najbardziej zapracowaną osobą na EXPO”. Pokręciła głową i odparła: „Inni pracownicy pawilonów chyba też tak pracują”.

Innym razem, będąc w biurze polskiego pawilonu, zobaczyłem przypadkiem harmonogram wydarzeń rozpisany na tablicy. Choć niezbyt zrozumiałem napisy po polsku, wyglądało na to, że niemal na każdy dzień zaplanowane było przyjęcie gości lub spotkanie.

Jakie efekty przyniosły ponad trzy miesiące tak wytężonej pracy?

Podsekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki Rafał Baniak wielokrotnie odwiedzał Szanghaj, był również obecny na ceremonii otwarcia polskiego pawilonu. „W ciągu ostatnich dwóch lat Chiny były krajem najczęściej odwiedzanym przez polskich urzędników wysokiego szczebla”. Polscy urzędnicy, włącznie z premierem, mieli po wizycie w Chinach jedno spostrzeżenie: „podziwiali chiński rozwój gospodarczy”. To zdanie słyszałem najczęściej, będąc w Polsce.

Inną najczęściej wspominaną sprawą jest wygranie przez chińską firmę przetargu na budowę dwóch odcinków autostrady pomiędzy Warszawą a Łodzią. Choć wartość inwestycji nie jest wielka, to autostrada ta łączy dwa największe polskie miasta, a zwycięska firma to pierwsze chińskie przedsiębiorstwo, które wygrało przetarg publiczny na terenie UE. Dało to Polakom ogromną wiarę – „niech w Polsce otworzą się europejskie drzwi dla chińskich firm”. Michał Polański, dyrektor Zespołu Przedsiębiorczości Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, powiedział kiedyś z żalem: „Chińskie przedsiębiorstwo o mały włos przegrało przetarg na budowę drugiej linii metra w Warszawie”. Nadzieja na współpracę z chińskimi firmami jest wspólna dla polskich polityków i przedsiębiorców.

Z moich własnych obserwacji wynika, że ludzie z różnych kręgów w Polsce są bardzo entuzjastycznie nastawieni do wystawy EXPO w Szanghaju. „Żałuję, że nie możemy przenieść na EXPO całej Polski”, powiedział dyrektor Departamentu Azji i Pacyfiku MSZ Krzysztof Szumski. „Moglibyśmy pokazać w ten sposób, że Polska to przyjazny kraj, atrakcyjny nie tylko dla turystów, lecz również dla inwestorów i studentów”.

Przedsiębiorcy uczestniczący w sympozjach i spotkaniach promujących inwestycje zostali starannie wyselekcjonowani. Przed otwarciem EXPO polski rząd i konsulat w Szanghaju utworzyły grupę roboczą, której zadaniem była analiza różnych gałęzi przemysłu i wybranie tych, w których szanse na współpracę pomiędzy dwoma krajami są wysokie, a następnie wysłanie odpowiednich zaproszeń. Wybrano ponad sto firm, których przedstawiciele odwiedzą Chiny w tym roku. „Dotychczasowe reakcje rynku chińskiego były bardzo pozytywne”, mówi prezes Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości Bożena Lubińska-Kasprzak. „W kwestiach takich jak ochrona środowiska czy transport morski strona polska i chińska wyraziły chęć współpracy”. Owa chęć zrodziła się na sympozjach organizowanych w polskim pawilonie i spotęgowała entuzjazm polskich firm, które przygotowują się do przybycia do Chin.

Zgodnie z harmonogramem ważnymi punktami działalności polskiego pawilonu będą jeszcze promocja turystyki i usług finansowych oraz wymiana osiągnięć w dziedzinie ratownictwa górniczego pomiędzy dwoma krajami. Polski pawilon umożliwił bezpośredni kontakt pomiędzy chińskimi i polskimi przedsiębiorcami. Dlatego też dyrektor Departamentu Azji i Pacyfiku MSZ Krzysztof Szumski oraz podsekretarz stanu w MG Rafał Baniak zgodnie twierdzą: „najważniejszy dla nas jest nie sam pawilon, ale to, co się w nim dzieje”.

Doskonałe przygotowanie – oto prawdziwe źródło polskiego sukcesu. Główny przedstawiciel pawilonu polskiego Sławomir Majman mówi: „To jest dla Polski najlepsza okazja na otwarcie się na Chiny od wielu dziesiątków lat. Gdyby nie forum, jakim jest EXPO w Szanghaju, Polska nawet przez pięćdziesiąt lat nie osiągnęłaby takiego sukcesu w przyciąganiu uwagi”.

„Efekt EXPO” w Polsce

Zachwyt, podziw i rekomendacje

Wystawa EXPO w Szanghaju to nie tylko szansa dla Chin na poznanie potencjału innych krajów, lecz także okazja, by pokazać światu szanse czekające w Chinach.

Będąc w Polsce, zadawałem każdej osobie, która udzielała mi wywiadu, podobne pytanie: „Jakie są pani/pana odczucia związane z wystawą w Szanghaju?”. Odpowiedzi były zaskakująco jednakowe – każdy Polak, który odwiedził EXPO, nie mógł wyjść z podziwu dla Szanghaju i Chin. W odpowiedziach dominowały dwa słowa: zachwyt i podziw – „zachwycający jest rozwój ekonomiczny Chin, ogrom chińskiego rynku jest godzien podziwu”.

Przed wystawą EXPO, kiedy przedstawiciele polskiego rządu starali się rozeznać w chińskich realiach, okazało się, że wiedza Chińczyków na temat Polski nie wykracza poza informacje w rodzaju „to taki kraj w Europie” czy „była kiedyś związana z ZSRR”. Podobnie wyobrażenie Polaków o Chinach zamykało się w ogólnikowych stwierdzeniach typu „rowery, tenisówki, kung-fu”. EXPO w Szanghaju dało Polakom szansę na zrewidowanie takiego spojrzenia.

Pewien dyrektor naczelny polskiego towarzystwa ubezpieczeniowego po powrocie z EXPO w Szanghaju opowiadał każdemu: „Na początku myślałem, że Szanghaj to zatłoczone i zacofane miasto, nigdy bym nie pomyślał, że jest piękniejsze od Los Angeles”. Prezes Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego Krzysztof Krzysztofiak stwierdził, że „wystawa EXPO to najlepiej zorganizowana impreza, w jakiej uczestniczył”. Prezes Instytutu Wzornictwa Przemysłowego Beata Bochińska otwierała już trzy sympozja w Szanghaju. Jej zdaniem „EXPO w Szanghaju to coś niesamowitego; nie tylko łączy długą historię i wspaniałą kulturę z dzisiejszą nauką i technologią, lecz także stanowi forum, na którym można uczestniczyć w dyskusji nad problemami, które dotykają dziś całą ludzkość – zanieczyszczeniem środowiska, bezpieczeństwem żywności czy gospodarką przyjazną środowisku”. Beata Bochińska planuje wrócić do Chin we wrześniu i zorganizować jeszcze jedno sympozjum. „No i zobaczyć mój ulubiony pawilon – chiński” – dodaje z uśmiechem.

W jednym z warszawskich pubów spotkałem Polaka o imieniu Piotr, który powiedział, że „bardzo chciałby pojechać na EXPO do Szanghaju i zobaczyć to wszystko na własne oczy”. Udzielił bardzo zdecydowanej odpowiedzi na moje pytanie. Jednak kiedy powiedziałem mu, że polski pawilon na wystawie odwiedziło już ponad trzy miliony gości, otworzył szeroko oczy ze zdziwienia, ponieważ to więcej niż liczba mieszkańców Warszawy. Po chwili uspokoił się i z satysfakcją dodał: „to niesamowite, ale macie aż miliard trzysta milionów obywateli”.

Niedługo po otwarciu wystawy jedna z polskich gazet ekonomicznych wydała numer specjalny poświęcony EXPO, w którym znalazło się logo polskiego pawilonu. Pod wpływem szerzącego się w Polsce „efektu EXPO” dziennik o największym nakładzie w kraju poświęcił całe dwie strony informacjom dotyczącym Chin. Znalazły się tam także artykuły dotyczące chińskiej muzyki popularnej czy profile Polaków pracujących w Państwie Środka. Główny przedstawiciel polskiego pawilonu Sławomir Majman poleca wszystkim Polakom w swoim otoczeniu wycieczkę na EXPO i powtarza ciągle, że „Polska to Chiny Unii Europejskiej”, co powinno zacieśnić nasze relacje. Z dumą pokazał mi artykuły o Chinach w polskiej gazecie, mówiąc: „teraz jeszcze więcej Polaków zainteresuje się Chinami”.

Notatki dziennikarza

Życie w cieniu historii

W centrum Warszawy wznosi się ufundowany przez ZSRR Pałac Kultury i Nauki, wysoka na dwieście trzydzieści jeden metrów konstrukcja w sowieckim stylu i zarazem najwyższy budynek w kraju. W okolicy znajduje się nowoczesne centrum handlowe, główny dworzec kolejowy oraz tereny zielone i place.

Kilkoro młodych ludzi z kolczykami w uszach i tatuażami na udach wesoło śpiewa w przejściu podziemnym. Starsza kobieta w długiej spódnicy wychodzi z supermarketu, trzymając koszyk z zakupami, i marszczy brwi z dezaprobatą. Ubrany na zachodnią modłę pracownik biurowy stoi na przystanku, paląc papierosa… Polacy są powściągliwi i chyba jedynie w barze potrafią ubolewać nad historią pełną okresów zniewolenia, pochylić głowę nad tragedią dawnej Warszawy, która w akcie odwetu została w dziewięćdziesięciu procentach zrównana z ziemią pod koniec drugiej wojny światowej. Niezłomny charakter, który przejawiają, rozmawiając na te tematy, przywodzi na myśl bóstwo opiekuńcze Wisły – piękną syrenę w jednej dłoni ściskającą miecz, a w drugiej – tarczę. Jest to symbol Warszawy, który zobaczyć można na każdej taksówce w mieście.

Przez ponad dwadzieścia lat odbudowywano Stare Miasto na wzór budowli z okresu XIV–XVIII wieku, a przez ponad czterdzieści lat rekonstruowano Zamek Królewski na podstawie oryginalnych planów. Wszystko to nieopodal nowoczesnej części miasta. Przed Polską Akademią Nauk stoi pomnik Mikołaja Kopernika, a obok, w kościele Świętego Krzyża, spoczywa serce pianisty Fryderyka Szopena. Wejście do Muzeum Marii Curie-Skłodowskiej znajduje się na niezbyt okazałej ulicy, a Grób Nieznanego Żołnierza na placu Piłsudskiego upamiętnia bohaterską śmierć wielu polskich żołnierzy. Tysiącletnie miasto Kraków pełne jest wspaniałych kościołów i zabytkowych budowli, a nad wzgórzem wawelskim góruje majestatyczny zamek królewski…

Niemal wszystkie atrakcje turystyczne można zwiedzać za darmo. Ludzie przynoszą świeże kwiaty Chopinowi i Mickiewiczowi, stoją chwilę w zadumie, po czym po cichu odchodzą. Niewiele zabytków przetrwało drugą wojnę światową w nienaruszonym stanie, dlatego obecnie „każdy kamień otaczany jest należytą opieką”. Polacy nie zamykają zamków, kościołów, grobowców czy dawnych rezydencji znamienitych osobistości stalowymi kratami w imię „zysku ekonomicznego” – nie pobiera się opłat za wejście czy „darowizn na rzecz ochrony zabytków”. Obok Grobu Nieznanego Żołnierza wznosi się dziwaczny biurowiec; Chopin, Mickiewicz, Curie-Skłodowska, historyczne miejsca bólu i chwały znajdują się tylko ulicę dalej od domów zwykłych Polaków.

Tylko żyjąc w cieniu historii, można naprawdę nosić ją w sercu.

PODZIEL SIĘ:

Formularz zgłaszania uwag do strony internetowej



Utworzony: 2010-08-31 16:33:55
Aktualizowany: 2010-12-30 13:10:15 przez Marcin May
Ilość odsłon: 816
74/393/, ID=17422
drukuj